O autorze, czyli o mnie

Cześć!
 
Nazywam się Łukasz i jestem fotografem. Z wykształcenia – prawie księgowy (skończyłem cośtam na Uniwersytecie Ekonomicznym), ale to jednak nie było moje powołanie. Fotografuję (zapraszam na lentil.studio), projektuję strony i prowadzę agencję kreatywną, a w przerwach od pasków postępu: fotografuję, tańczę, gotuję, lubię folklor i podróże.
 
Skąd folklor? W sumie to przez przypadek. Kiedyś nie potrafiłem nawet spojrzeć na te wszystkie kolorowe stroje, nie wspominając już o przypałowych tańcach i dziwnych okrzykach wydawanych przez dziewczyny. Do tego należy dodać moją ogólną niechęć do tańca. I tak na pierwszym roku studiów wylądowałem w Zespole Pieśni i Tańca Silesianie. O ironio.
 
Szybko mi ta cała niechęć przeszła. Nabór, pierwsze próby, zgrupowanie, potem koncerty, fajne wyjazdy, fajni ludzie, festiwale i okazało się, że ten folklor i taniec ludowy jest… spoko. No dobra, jest bardzo spoko. W dodatku piski dziewczyn są do przeżycia… no chyba, że dostaniesz prosto w ucho. I tak, kilka lat spędziłem na śpiewaniu i tańczeniu w Zespole. W międzyczasie pojawiła się możliwość startowania na turniejach tańców polskich, więc brnę w to dalej. Udało się cośtam zdobyć – raz, drugi, trzeci. To był moment, w którym przepadłem na dobre. Nie było ucieczki od folkloru. Po odejściu z Zespołu założyłem z moją partnerką (którą, na domiar złego, nie dość, że poznałem w zespole, to jeszcze się z nią związałem) grupę artystyczną niekrzesani, w ramach której dalej zajmujemy się folklorem i m.in. jeździmy na turnieje – co chyba całkiem nieźle nam wychodzi, ale o tym więcej tutaj i ew. tutaj.
 
A jak już jesteśmy przy mojej partnerce, to myślę, że jest to idealny moment, aby wspomnieć, że jest ona obecna na 80% sesji Beautifolk i dzielnie trzyma blendę, lampę, poprawia korale, czesze, maluje, pudruje i wspiera. Dziękuję!
Pozdrawiam serdecznie,
Łukasz Kopyto